28 lipca

0 comments

Czy terapia VR nadaje się dla przedszkolaków?

Wielu specjalistów (i rodziców) zadaje dziś sobie pytanie: Czy terapia VR nadaje się dla przedszkolaków? Czy są z tego jakiekolwiek korzyści dla małego autysty? Czy w ogóle jest szansa, aby prowadzić taką terapię z maluchem?

Takie pytania również i ja zadawałam sobie przed zapisaniem się na kurs Terapeuty VR, ale w najbardziej optymistycznych scenariuszach nie przewidziałam, jak potężną moc oddziaływania może mieć to niezwykłe urządzenie jakim jest wirtualna rzeczywistość.

Do swoich pierwszych sesji z VR postanowiłam włączyć jedno dziecko. Oczywiście z czasem to się zmieniło, ale na początek skupiłam się na najtrudniejszym przypadku w przedszkolu, na Eryku.

Eryk to trzylatek z ASD, zaburzeniami SI, niemówiący, nie wykonujący słownych poleceń, bez kontaktu wzrokowego, z obniżonym napięciem mięśniowym, z koncentracją uwagi na poziomie bliskim nieistnienia…  może z wyjątkiem muzyki, której faktycznie słucha z uwagą… Inaczej mówiąc słodki aniołek reagujący na niewiele w swoim otoczeniu, zamknięty we własnym świecie… Takie dziecko w grupie integracyjnej to duże wyzwanie, zważywszy na brak interakcji z rówieśnikami i dorosłymi.

Nasza pierwsza sesja VR polegała jedynie na założeniu headsetu na głowę i oglądaniu krótkiej animacji. Był to jednak moment, który wprawił mnie w osłupienie. Eryk siedział przez dłuższą chwilę z otwartą buzią, potem zaczął rozglądać się i z ogromną ekscytacją machać rękoma niemal podskakując na krześle, a zdjęcie mu headsetu Oculusa wywołało protest – chciał więcej. Od tamtego dnia, niemal codziennie spędza w wirtualnej rzeczywistości po kilka minut.

Przez parę pierwszych dni nie miałam pomysłu na pracę z chłopcem. Było ciężko znaleźć grę, która byłaby na tyle łatwa, żeby Eryk mógł w niej pracować – nie był to jeszcze moment, w którym mógłby samodzielnie używać kontrolerów. Dlatego też oswajam go z nimi stopniowo, pokazywałam mu filmiki 360o i 180o na YouTube, wyszukiwałam dla niego animacje oraz korzystałam z aplikacji „startowych” Oculusa, ucząc Eryka wciskania przycisków, chwytania przedmiotów, rzucania itp.

Przełomem w naszej współpracy okazało się demo gry Beat Saber. Muzyka od razu poniosła mojego podopiecznego i chociaż minęło sporo czasu zanim zrozumiał, że jego zadanie polega na zbijaniu niebieskich i czerwonych sześcianów, to zaraz po tym osiągnięciu, zaczął radzić sobie co raz lepiej. Po 8 tygodniach ćwiczeń moja interwencja przy obsłudze kontrolerów skurczyła się do opanowywania nadmiernej ekscytacji Eryka ze zbicia kilku sześcianów z rzędu.

Beat Saber jest uwielbianą przez Eryka grą, ale nie możemy stać w miejscu, dlatego teraz uczy się też łowić ryby dzięki aplikacji Batit, tworzyć własne dzieła z aplikacją Gravity Sketch, czy też wchodzić w interakcje z przemiłym i uroczym stworkiem Bogo.

Eryk robi powoli i nieduże postępy, ale najważniejsze, że w ogóle je robi. Dotychczasowe terapie nie przynosiły żadnych rezultatów, chłopiec tkwił w jednym punkcie. VR dał mu szansę, a mnie nadzieję na pokonanie wielu trudności w drodze do stworzenia wzajemnej komunikacji i dalszego rozwoju.

Ale to nie wszystko. Dzięki VR okazało się, że Eryk zna znaczenie słów. Mając na głowie headset, wskazuje to, o co jest poproszony. Ten fakt zaskoczył wszystkich, bo w realnym życiu chłopiec tego nie robi. Jest to „świeże” na ten moment odkrycie, ale pomysły na jego wykorzystanie już się tworzą. I tym razem to nie Eryk, ale całe grono terapeutyczne jest nadmiernie podekscytowane 😊.

Edyta Połetek – Terapeutka VR


Tags

case-study, terapia-z-wykorzystaniem-VR


You may also like

{"email":"Email address invalid","url":"Website address invalid","required":"Required field missing"}